poniedziałek, 13 listopada 2017

Trwasz w niebycie?

Nie znacie mnie osobiście,nawet najbliższe moje koleżanki czy też przyjaciółki nie wiedzą wszystkiego o mnie. Aktualnie mam dwóch kochanych synków. Jednak trzy lata temu straciłam córkę będąc w 4miesiącu ciąży. Lekarze raz mówili, że nie miała w ogóle wykształconego serca a raz że miała, ale było za małe w stosunku do wielkości jej ciała. Szczerze mówiąc po zabiegu nie do końca chciałam i potrafiłam przyjąć do świadomości to co się wydarzyło. Jakiś czas temu czytałam na jakimś blogu, że pewna kobieta która straciła dziecko otrzymała w szpitalu propozycje pomocy psychologa. Niestety ja w szpitalu w którym miałam przeprowadzony zabieg nie otrzymałam takiej propozycji. Z całą zaistniałą sytuacją musiałam sobie poradzić sama razem z moim obecnym narzeczonym. Ciało córki spoczeło razem z moją babcią. Ksiądz nie odmówił poświęcenia trumienki. Mam trochę żalu do rodziców mojego narzeczonego,bo pomimo tego że wiedzą gdzie spoczęła nasza córka ani razu nie byli na grobie aby zapalić choć jednego znicza.
Nie chcę ich zmuszać do tego. Najwidoczniej nie czują takiej potrzeby, choć jakby nie patrząc i tak pozostanie ich wnuczką.
Po śmierci dziecka trwasz w bycie i niebycie. Starasz się żyć w miarę możliwości normalnie, ale masz świadomość że nie zobaczysz jak dziecko dorasta i "wyfruwa"spod twoich skrzydeł.
Dlatego narodziny pierwszego i drugiego syna były najpiękniejszymi dniami w naszym życiu.

niedziela, 5 listopada 2017

Nuk Nukiem poganiał

Życie z dwójką małych dzieci nie należy do łatwych. Na szczęście mam narzeczonego ktory mnie wspiera w trudach wychowywania naszych pociech.
Jednak dziś nie miało być o blaskach i cieniach bycia rodzicem.

Chciałabym wam przedstawić dwa smoczki od NUK Polska.
Jakiś czas temu otrzymałam (a raczej otrzymał mój aktualnie prawie 5 miesięczny syn)  do testowania smoczek Nuk Genius Color. Do testów wybrałam rozmiar 6-18miesięcy.
Część Opisu producenta:

Silikonowy smoczek uspokajający NUK Genius Color


  • jeszcze delikatniejszy dla zębów dzięki ulepszonemu anatomicznemu kształtowi – mniejszy nacisk na szczękę i zęby
  • wyjątkowo miękka od góry i spłaszczona gumka
  • wyjątkowo cienka i wąska szyjka
  • optymalnie dostosowuje się do podniebienia i zapewnia więcej miejsca dla naturalnych ruchów ssących języka
  • nie zawiera BPA*
  • dostępny w 3 rozmiarach, mix kolorów.                     

czwartek, 2 listopada 2017

Kolejne powitanie.

Bardzo chciałabym was ponownie powitać. Zracji tego że zostałam mamą dwóch chłopców na blogu będą się pojawiały wpisy zarówno o tematyce dziecięcej jak i o kosmetycznej.
Mam nadzieję że pozostaniecie w dalszym ciagu czytelnikami mojego bloga mimo zmian .

wtorek, 13 września 2016

Powrót

Po dość długiej przerwie postanowiłam powrócić do świata blogowania.
Chciałabym was również poinformować,że 18 września 2015roku,o godzinie 20.15 przyszedł na świat mój synek Jurek. Ze względu na niego i z innych powodów osobistych zawiesiłam prowadzenie bloga.
Zanim nie powrócę do pracy chcę zmienić parę rzeczy w moim blogu. Jak narazie nie zdradzę czego zmiany będą konkretnie dotyczyły.
Mimo wszystko mam cichą nadzieję,że zostaniecie tutaj nadal a ja już nigdy więcej nie będę musiała zawieszać blogowania na tak długo.

piątek, 3 kwietnia 2015

Pragnę więcej



Balea żel pod prysznic o zapachu kokosa i nektarynki.

Wiem,że kupiłam go razem z kilkoma innymi kosmetykami w jakimś sklepie on-line.Niestety nie pamiętam jak się nazywał. Pamiętam,że kosztował jakiej niecałe 6 czy 7zł. Dodatkowo od sklepu otrzymałam w gratisie maseczkę do twarzy.Sklep zawsze do zakupów u nich dołącza kartkę ze spisem kosmetyków które się zakupiło się u nich. Dwa razy sprawdzałam czy nie zamówiłam przypadkiem jakiejś maseczki do twarzy,ale nie było żadnej na liście.Mały gratis a zaskakuje i cieszy.

Żel ten  kupiłam ze względu na to,że bardzo lubię zapach kokosa.Stwierdziłam raz kozie śmierć.Jeśli zapach będzie okropny,to kosmetyk przeznaczę do prania skarpetek.

Okazało się jednak inaczej. Połączenie zapachu kokosa z nektarynką sprawiło,że zakochałam się w nim. Zapach co prawda jest słodki,ale jest zarazem delikatny.Nie wywołuje mdłości. Co prawda nie pozostaje długo na skórze.

W kontakcie z wodą żel dość dobrze się pieni.Co najważniejsze kosmetyk ten nie wywołał na mojej skórze podrażnienia. Po kąpieli zauważyłam,że moja skóra została nawilżona i jest delikatna w dotyku.

Opakowanie zawiera 250ml kosmetyku.Moim zdaniem dobrze by było gdyby wprowadzono do sprzedaży również większe opakowania.Opakowanie wystarczyło mi na jakieś trzy miesiące codziennego stosowania.Nawet mój chłopak używał tego żelu i kiedy pierwszy raz go użył powiedział"zobacz jak ładnie pachnę".

Widziałam,że można kupić ten żel na allegro,jednak niezbyt przychylnie podchodzę do zakupów przez allegro.Muszę pomyśleć nad tym gdzie kupiłam ten żel. Widziałam również wtedy na stronie tego sklepu kiedy zamawiałam ten żel kosmetyki dla mężczyzn.Ciekawi mnie czy również męskie żele pod prysznic od Balea spełniłyby oczekiwania mojego chłopaka.

Dziś w Biedronce kupiłam żel pod prysznic Be Beauty o zapachu orzechów macadamia i mango.Ciekawa jestem czy równie dobrze spisze się jak ten od Balea.Kosztował niecałe 7zł.




wtorek, 17 marca 2015

kosmetyki naturalne od Full-Mellow

Full-Mellow stworzyła pani Aneta.Kosmetyki tworzy ręcznie,w Wielkiej Brytanii.Można je kupić tutaj sklep internetowy Full-Mellow. Można tam płacić w złotówkach lub funtach Brytyjskich.Na stronie jest również wyszczególniony cennik dotyczący wysyłki kosmetyków. Istnieje możliwość wysyłki przesyłki do dowolnego kraju w Unii Europejskiej.Full-Mellow posiada również fanpage klik.Produkty tworzone są wyłącznie z naturalnych składników.

W sklepie internetowym Full-Mellow różne umilacze kąpieli między innymi sole do kąpieli,oraz inne które pod wpływem wody rozpuszczają się,roztaczając w łazience aromatyczny zapach oraz tworząc w wannie delikatną pianę.Także można tam kupić woski zapachowe do domu. Jednym z wosków który bardzo mnie kusi jest "Hallo spring".

Ponadto w ofercie Full-Mellow znajdują się również:

 maseczki i peelingi

pilingi do ciała

pilingi do ust

 oraz masła i balsamy.

Jakiś czas temu wygrałam w konkursie zorganizowanym na fanpage'u Full-Mellow peeling do ciała.Pachniał tak smakowicie.Ciało po jego użyciu było odczuwalnie delikatniejsze i tak ładnie pachniało(nawet mój narzeczony podbierał mi ten peeling).Stosowałam go również do twarzy.Najważniejsze jest dla mnie to,że nie wywołał u mnie uczulenia ani nie wysuszył mojej skóry.Wręcz przeciwnie nawilżył ją i nie zostawił na niej tłustej warstwy. 

Jednak to nie wszystko  co Full-mellow ma do zaoferowania.Można także zakupić zestawy podarunkowe i wręczyć je bliskiej osobie.

Stworzyłam sobie nawet listę kosmetyków które muszę kupić i wypróbować.Są to:

Raspberry Kiss- jadalny peeling do ust z malinami


Fluffy Cloud- masło do ciała.

 Roświetlające serum z witaminą C i Aloesem

Jak dla mnie,to asortyment sklepu mógłby zostać wzbogacony jeszcze o szampony i odżywki do włosów również mogłyby się pojawić kosmetyki przeznaczone wyłącznie dla dzieci,zachęcające je do kąpieli swoim wyglądem i zapachem.Jak wiadomo coraz więcej ludzi między innymi matek zaczyna interesować się naturalnymi kosmetykami.Niestety nie wszystkie takie dostępne między innymi w drogeriach kosmetyki spełniają nasze oczekiwania.Ostatnio przekonałam się o tym boleśnie na moich włosach.Jednak o tym napiszę w innym poście.

Post powstał z mojej własnej woli,nie jest on sponsorowany przez Full-Mellow.Zdjęcia zamieszczone w poście są własnością pani Anety-twórczyni Full-Mellow.

poniedziałek, 2 marca 2015

Odsmażany kotlet o Greyu

Wiem,że niedawno dużo osób pisało na swoich blogach o filmie "50 twarzy Greya".Nie powinnam po raz enty odsmażać kotleta o tej ekranizacji książki.Jedni się nim zachwycają inni piszą,że to totalna porażka.Skoro zdania są podzielone,to i ja postanowiłam że obejrzę a co mi tam.Poszperałam w internecie i znalazłam cały film"50 twarzy Greya"w oryginale.Pomyślałam sobie"a co mi tam.Najwyżej wyłączę  jeśli będzie nudny."Przyznaję bez bicia,że książki wcześniej nie czytałam.Zaciekawił mnie jednak szum który został wywołany wokół jej ekranizacji.Oglądając reklamę filmu myślałam,że może jednak nie będzie gniotem.

Postanowiłam,że film obejrzę z moim narzeczonym.Okej.Włączyliśmy film i...już od pierwszej minuty film mnie nie zaciekawił.Jedyne co w tym filmie było fajne i naprawdę interesujące,to garderoba Greya.Nic więcej.Przeskakiwałam z kolejnych minut filmu na kolejne i kiedy była scena miłosnych uniesień to nawet one były takie jakby aktorzy grali je jakby chcieli je jak najszybciej zakończyć. Jedyną mocną stroną tego hmmm...filmu jest ścieżka dźwiękowa.

Jedna z moich koleżanek była na tym filmie w kinie i po jego obejrzeniu na swoim profilu napisała,że podczas seansu siedziała i śmiała się a razem z nią kilka kobiet które były na oko po 30.Ludzie szli na ten film i płacili za bilety,bo mieli nadzieję że nawet jeśli książka ich nie zainteresowała to film okaże się prawdziwym hitem.

Szczerze,to trochę szkoda mi aktorów którzy grali w "50 twarzy Greya".Co z tego,że film zarobił ileś tam milionów skoro film jest nudny jak flaki z olejem i chrapanie mojego psa w nocy jest o wiele ciekawsze od tego filmu. Może gdyby reżyser dodał coś od siebie do scenariusza,to aktorzy mieliby szansę pokazać że naprawdę potrafią grać.